Dlaczego kartuski dworzec to tylko poczekalnia? Odpowiadamy na pytania Czytelników

Lucyna Puzdrowska
Lucyna Puzdrowska
Udostępnij:
W ostatnim czasie na naszym profilu facebookowym kartuzy.naszemiasto.pl otrzymujemy szereg pytań i skarg od rozżalonych Czytelników – mieszkańców Kartuz i okolic na temat funkcjonowania kartuskiego dworca. Pytanie, które pojawia się najczęściej brzmi: Dlaczego nic się tam nie dzieje? Tak jak zapowiadaliśmy, z państwa pytaniami zwróciliśmy się do burmistrza Kartuz.

Nasi Czytelnicy na facebooku skarżą się, że inwestycja, jaką była budowa dworca w Kartuzach, napawała optymizmem, że będzie to miejsce, gdzie nie tylko można się schronić przed deszczem.

- Tymczasem nic się tam nie dzieje! Nawet gazety do pociągu nie można kupić! - mówi jeden z podróżnych, mieszkaniec powiatu kartuskiego.

- Ten dworzec integracyjny zapowiadany był przez gminę i przez was (media – dop. red.) jak jakiś cud nad cudy, a tam nic nie ma. U góry jest biblioteka, a na dole nie ma kompletnie nic, czym można by się zająć oczekując na pociąg czy autobus.

- Nie można by tam jakiegoś baru otworzyć? Przecież to normalne na każdym dworcu, że można napić się kawy, coś przegryźć czy kupić coś do czytania czy jakiś inny drobiazg, na przykład, żeby mile powitać na peronie kogoś bliskiego – brzmią skargi mieszkańców naszego powiatu.

Jednak najczęściej pojawia się pytanie o kasę biletową, która była tam czynna przez jakiś czas, a od wiosny okienko świeci pustką.

- Żeby kupić bilet trzeba szukać tego konduktora po całym pociągu, albo nerwowo czekać czy jakiś kontroler nie będzie szybszy i okaże się, że nie mam biletu i jadę na gapę, bo konduktor się nie pojawił – mówi pani Krystyna.

Okazuje się, że zwłaszcza dla starszych bądź niepełnosprawnych osób takie chodzenie po jadącym składzie i poszukiwanie możliwości zakupu biletu jest bardzo uciążliwe.

- Wcześniej tego problemu nie było i bilet można było spokojnie zakupić w kasie biletowej, ale widać, że to była tylko dobra reklama na sam początek - dodaje pani Krystyna.

Co na to władze Kartuz?

Na początek może małe sprostowanie odnośnie skarg naszych Czytelników, otóż na kartuskim dworcu działa minibar, zapewniający podróżnym zarówno wypicie gorącej kawy i innych napojów, jak również posilenia się zapiekanką, hot dogiem czy burgerem.

- Gmina Kartuzy ogłosiła przetarg na taki minibarek na dworcu i wygrał go pan Wiesław Jancen z Grzybna - informuje Sylwia Biankowska, zastępca burmistrza gminy Kartuzy.

Jak dodaje wiceburmistrz Kartuz, było to jedyne miejsce, którym zgodnie z umową związaną z projektem unijnym, gmina może dysponować.

- Bo proszę nie mylić daty oddania do użytku dworca, bo ten został oddany najszybciej, z datą zakończenia całego projektu budowy Dworca Integracyjnego w Kartuzach - objaśnia Sylwia Biankowska. - W skład tego projektu wchodziła jeszcze budowa ścieżek rowerowych, ulicy i parkingu. Kontrolę wykonania projektu mieliśmy wiosną tego roku i praktycznie od tej daty przez pięć lat nie możemy na dworcu prowadzić żadnej działalności komercyjnej, poza tą służącą obsłudze pasażerów.

- Tylko miejsce, w którym obecnie funkcjonuje bar pana Jansena jest poza projektem, tu mogliśmy sami zdecydować na co to miejsce przeznaczyć, a ponieważ od początku pojawiało się tyle próśb o tego typu działalność, to postaraliśmy się wygospodarować dla naszych mieszkańców chociaż ten mały, należący do nas skrawek - uzupełnia Mieczysław Grzegorz Gołuński, burmistrz Kartuz. - Ten punkt działa, o ile się orientuję chyba we wszystkie dni powszednie, choć i tu są osoby niezadowolone, ponieważ zapach jedzenia roznosi się po całym budynku, dociera również do biblioteki. Ciężko dogodzić wszystkim.

Jak dodaje włodarz Kartuz, nawet w przypadku tego minibaru co niektórzy mogliby się doczepić, chociaż nie ma tam stolików do konsumpcji, bo gminie nie wolno ich zainstalować w pomieszczeniach dworca.

- Nawet to, że nasi podróżni kupują w minibarze jedzenie, a następnie konsumują je na terenie objętego projektem dworca, też nie do końca jest zgodne z przepisami, ale tu na szczęście nikt się nie czepia, bo przecież każdy ma prawo wyjąć z torby posiłek i go zjeść. Takich absurdów jest mnóstwo, ale niestety, jesteśmy przez kolejnych pięć lat zobligowani do przestrzegania zapisów projektu - dodaje burmistrz Gołuński.

Kiosk z gazetami i innymi gadżetami dla podróżnych?

Tu już odzywa się problem poruszony wcześniej - przez kolejnych pięć lat gmina nie ma prawa uruchomić takiego punktu.

- To byłby też punkt związany z komercją, więc na razie jest to wykluczone - mówi wiceburmistrz Sylwia Biankowska. - Negocjowaliśmy z Urzędem Marszałkowskim wszystkie funkcje, które dworcowe pomieszczenia mogłyby spełniać. I niestety, wszystkie te, które nie są bezpośrednio związane z obsługą pasażerów, zostały odrzucone. To dlatego właśnie postaraliśmy się, aby chociaż skrawek pozostał do dyspozycji gminy od razu, a nie za pięć lat. I za ten „kawałek” zapłaciliśmy z pieniędzy gminy, poza projektem. Tylko dlatego podróżni mogą cieszyć się obecnie z tego baru, choć też nie do końca, bo jak wspomniał pan burmistrz, stolików nam wystawić nie wolno. Mi też jest przykro, ale takie są zasady realizacji projektów unijnych. Inwestycja ma służyć pasażerom, a nie komercji.

Najczęściej pojawiające się pytanie: Dlaczego kasa biletowa została zamknięta?

Okazuje się, że i w tym temacie gmina Kartuzy ma niewiele do powiedzenia.

- Umowę podpisała SKM-ka, zlecając to agentowi, który prowadził tę kasę, ale w czasie pandemii zerwali umowę z agentem, praktycznie bez żadnego wytłumaczenia, może poza brakiem funduszy - objaśnia wiceburmistrz Biankowska. - W tej sytuacji zostaliśmy bez kasy.

Jak dodaje wiceburmistrz, gmina uzyskała już inne propozycje. Jedną z nich jest tzw. bilet fala, czyli największy i najnowocześniejszy systemem poboru opłat za przejazdy transportem publicznym w Polsce. Objąć ma swoim zasięgiem sieć kolejową i komunikację miejską w całym województwie pomorskim. Tyle, że tu znowu mamy elektronikę i informatykę, czyli coś, co starszym naszym mieszkańcom jest obce.

- Przez cały czas swoją ofertę, żeby obsługiwać kasę biletową wystosowuje firma Gryf - kontynuuje Sylwia Biankowska. - Obsługują większą część naszych połączeń autobusowych i bez problemu mogliby zaopatrzyć również podróżujących pociągami. Musimy jednak najpierw poczekać na jakieś konkretne odpowiedzi od kolei, bo proszę mi wierzyć, cały czas w sprawie tej kasy biletowej monitujemy.

Jak dodaje Sylwia Biankowska, można by też upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

- W sumie, gdyby stworzyć w miejscu kasy biletowej kiosk, który poza sprzedażą prasy i gadżetów obsługiwałby też w bilety podróżnych i to za niewielką opłatą czy nawet za darmo, to też byłoby wspaniałe rozwiązanie - dodaje Sylwia Biankowska.

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie