Piłkarska przyszłość z Lotosem. Cartusia 1923 Kartuzy w programie, który stwarza możliwości dla mniejszych klubów

Maciej Krajewski
Maciej Krajewski

Wideo

Zobacz galerię (32 zdjęcia)
Od 2013 roku Cartusia 1923 Kartuzy uczestniczy w programie "Piłkarska przyszłość z Lotosem", co było swego rodzaju punktem zwrotnym dla klubu. Wcześniej trudno było wyobrazić sobie, żeby drużyny ze stosunkowo małego miasta na Kaszubach mogły rywalizować z najlepszymi młodzikami w Polsce. Teraz jest to właściwie normą, a same obiekty, na których tutejsi trenują, zadziwiają nawet przyjezdnych z Trójmiasta.

Juniorzy Cartusii 1923 już na dobre wrócili do treningów i regularnych spotkań. Drużyny roczników 2006/7 i 2008/9 mają bowiem za sobą pierwsze mecze ligi wojewódzkiej. Gdy jednak rozmawia się o młodych piłkarzach często umyka w tym wszystkim bardzo ważna sprawa - ich życie poza boiskiem oraz to, jak na nie wpływa ich pasja do gry.

Niedawno grupy juniorskie Cartusii 1923 Kartuzy świętowały pierwsze triumfy w lidze wojewódzkiej. Pomimo trudnego dla sportu okresu młodzi piłkarze trenują bez większych zmian. Ćwiczą tu chłopcy, którzy od wczesnego dzieciństwa marzyli o grze w jakimś klubie, a także ci, którzy dopiero z czasem odkryli swoją miłość do tego sportu.

- Byłem kiedyś pływakiem i jakoś zaczęła mnie kręcić piłka nożna. Wtedy zdecydowałem, że wolę właśnie to - opowiada Igor Zalewski, zawodnik drużyny JD1 (rocznik 2008/9). - Zagrałem raz w piłkę nożną i mi się to spodobało. Teraz piłka nożna to jest coś, co kocham i będę to robił.

Nieczęsto jednak w kontekście gry młodych piłkarzy wspomina się o wpływie treningów na ich życie poza boiskiem. Nie tylko pod kątem czasu, jaki muszą poświęcić na kolejne ćwiczenia czy wyjazdy, przyjemności, z jakich muszą rezygnować, ale i nauki, jaka płynie z regularnych spotkań.

- Ten sport uczy dyscypliny, organizacji czasu. Myślę, że to jest ważne, bo przez to dzieci muszą sobie odpowiednio zaplanować dzień, a to w życiu dorosłym się bardzo przydaje - wyjaśnia Jerzy Meissner, koordynator grup młodzieżowych Cartusii 1923. - Piłka nożna uczy też, że trzeba umieć przegrywać. Bo tu piłkarze przegrają w jednej kolejce mecz, za tydzień znowu wychodzą i próbują walczyć. To uczy silnej psychiki. Cały czas jest koncentracja na dążenie do zwycięstwa. Po meczu wszyscy się otrząsają, analizują, trochę pokrzyczą, a później trzeba się po prostu spiąć i próbować walczyć dalej, nie poddawać się.

Jako ktoś, kto 36 lat trenował piłkę nożną, Jerzy Meissner nie ukrywa, że właściwie zawsze weekendy były zarezerwowane dla klubu. - Jeszcze jak mecz był w Kartuzach to trwało króciutko, ok. 3 godziny, ale wyjazd poza ośrodek to już pół dnia i to się odbywa kosztem czasu spędzonego w domu - opowiada.

„Pozaboiskowe” zalety trenowania w Cartusii dostrzegają też sami młodzi piłkarze.

- Sport, piłka nożna na pewno uczy obowiązkowości, bo choćby treningi są codziennym obowiązkiem. Trzeba się starać, mieć odpowiedni sprzęt, wyposażenie - mówi Kevin Adamczyk, zawodnik grupy C1 (rocznik 2006/7).

Rok szkolny zacznie się dopiero za kilka dni, więc na razie klubowi juniorzy nie mają większych problemów z czasem wolnym, ale nie ukrywają, że trochę się w tej kwestii zmieni wraz z rozpoczęciem lekcji.

- Jeszcze szkoły nie ma i akurat teraz jest luźno. Jak się zacznie to będzie trzeba dokładniej zaplanować swój dzień. Na pewno będzie mniej wolnego czasu, ale trzeba kombinować jak się da - komentuje Kevin Adamczyk.

Rola wsparcia, zwłaszcza w trudnym okresie

Dużą rolę w sporcie odgrywają sponsorzy, tym bardziej w trudnych czasach pandemii koronawirusa.

- Sytuacja dość się ustabilizowała. Pierwsze dwa, trzy miesiące były trudne, bo sponsorzy zaczęli się wycofywać, ale teraz, jakby to wszystko wraca do normy i myślę, że idzie w dobrym kierunku - tłumaczy Jerzy Meissner.

Od 2013 roku Cartusia 1923 Kartuzy uczestniczy też w programie "Piłkarska przyszłość z Lotosem", co było swego rodzaju punktem zwrotnym dla klubu. Wcześniej trudno było wyobrazić sobie, żeby drużyny ze stosunkowo małego miasta na Kaszubach mogły rywalizować z najlepszymi młodzikami w Polsce. Teraz jest to właściwie normą, a same obiekty, na których tutejsi trenują, zadziwiają nawet przyjezdnych z Trójmiasta.

- Mamy duże dofinansowanie, jeśli chodzi o sprzęt sportowy. Jesteśmy dobrze wyposażeni a obecnie planujemy zakupy dodatkowych sprzętów które ułatwiają prowadzenie treningów - mówi koordynator grup młodzieżowych Cartusii.

Współpraca z Lotosem to jednak nie tylko pieniądze, ale też możliwości gry na wyższym szczeblu oraz dodatkowa nauka. Aktualnie dwóch młodych piłkarzy - Franciszek Bladowski i Dawid Grzenkowicz - zostało „pożyczonych” do gry w klasie sportowej UKS Lotos Gdańsk, podobną drogę przeszedł też m.in. Nikodem Kitowski, który od niedawna reprezentuje barwy Rakowa Częstochowa.

- To jest dla nas wyróżnienie - komentuje Jerzy Meissner. - "Piłkarska przyszłość z Lotosem" uczy właściwie wszystkiego od początku, czyli tego małego chłopaczka najpierw oswaja z boiskiem, z piłką. Później wchodzi w cykl gier, gdzie uczy m.in. dyscypliny, współpracy, gdzie trzeba czasami poskramiać młodzieńcze złości, czy negatywne emocje. Uczy też przyjaźni, bo to są dzieci z różnych szkół.

Jeżeli nic się nie zmieni zespół rocznika 2008/9 będzie miał też okazję zagrać w turnieju Lotos Junior Cup już 13 września, do czego młodzi piłkarze już teraz się przygotowują.

Materiał oryginalny: Piłkarska przyszłość z Lotosem. Cartusia 1923 Kartuzy w programie, który stwarza możliwości dla mniejszych klubów - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie