MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Luis Fernandez i Bohdan Wjunnyk zwiększą siłę ofensywną Lechii Gdańsk. Kiedy będą gotowi do gry?

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Trenerzy i kibice Lechii Gdańsk czekają na powrót Luisa Fernandeza. Hiszpan to bez wątpienia jakość piłkarska, która przyda się drużynie w decydującej fazie rywalizacji w Fortunie 1. Lidze o awans do krajowej elity. Sztab szkoleniowy liczy również na to, że wkrótce będzie mieć do swojej dyspozycji także Bohdana Wjunnyka.

Luis Fernandez po raz ostatni pojawił się na boisku na początku października. To oznacza, że zaraz minie pół roku gry Lechii bez Hiszpana. Drużyna radzi sobie bardzo dobrze, wygrywa, jest liderem tabeli, ale to wcale nie oznacza, że za Fernandezem nikt nie tęskni. Wręcz przeciwnie, bo trzeba pamiętać, że to jest piłkarz o określonej jakości, klasie i marce sportowej. Dlatego dobrą wiadomością jest, że jego powrót do gry jest już coraz bliższy.

- Sytuacja z Luisem wygląda bardzo dobrze – powiedział Szymon Grabowski, trener Lechii, po meczu sparingowym z Valmierą. - Jeśli badania się potwierdzą to od środy będzie trenować z nami na pełnych obciążeniach.

Fernandez jesienią zagrał w jedenastu meczach Fortuny 1. Ligi oraz jednym Fortuny Pucharu Polski i choć nie był w najwyższe formie i budował dyspozycję grając kolejne spotkania, to i tak strzelił siedem goli, z czego sześć na zapleczu ekstraklasy. I wciąż jest w lidze najlepszym strzelcem Lechii w tym sezonie, choć po sześć goli mają także Tomas Bobcek oraz Tomasz Neugebauer.

Powrót Hiszpana do gry zwiększy pole manewru trenerowi Grabowskiemu, ale sprawi też, że siła ofensywna zespołu, która już jest duża, zyska jeszcze na jakości. Wzrośnie także rywalizacja o miejsce w składzie. Przy obecnym układzie taktycznym Fernandez rywalizowałby o miejsce w składzie z Neugebauerem oraz Rifetem Kapiciem i żal kogokolwiek posadzić na ławce rezerwowych. A do składu puka też coraz mocniej Kacper Sezonienko. Chyba, że Hiszpan będzie wprowadzany stopniowo i właśnie z rezerwy. Może grać też jako napastnik, a wówczas to Bobcek musiałby się pogodzić z rolą rezerwowego, jednak Fernandez na pozycji numer „dziewięć” nie czuje się najbardziej komfortowo. To już jednak będzie ból głowy trenera Grabowskiego, jak pomieścić w składzie wszystkich liderów, a sami piłkarze są gotowi na rywalizację i się jej nie obawiają. Jaka wtedy może być rola boiskowa chociażby Kapicia?

- Taka sama – mówił Rifet już kilkanaście dni temu. - Robię swoją robotę jak Luis i każdy inny zawodnik. Jego powrót do składu może nas tylko wzmocnić i już nie możemy się tego doczekać.

Jeśli Fernandez w środę zacznie treningi z pełnym obciążeniem, to rośnie szansa, że znajdzie się już w kadrze meczowej na spotkanie z Odrą Opole (Polsat Plus Arena, 2.04, godz. 20.30). To wyjaśnią najbliższe dni. Kibice Biało-Zielonych są też ciekawi umiejętności Bohdana Wjunnyka. Ukrainiec nie pojawił się na boisku w spotkaniu z Valmierą, a jego występ w lidze jest uzależniony od spraw formalnych.

CZYTAJ TAKŻE: Tak wyglądają partnerki piłkarzy Lechii! One oczarowały zawodników. Zobaczcie zdjęcia

- Wjunnyk także ma wejść do pełnego treningu z drużyną. Mam informację, że stanie się tak na 90 procent. Na niego musimy poczekać, aż zostaną załatwione wszystkie formalności i zobaczymy, kiedy będzie mógł nam pomóc w meczach ligowych – powiedział trener Grabowski.

Trzeba pamiętać, że Ukrainiec ma duże zaległości treningowe, które nadrabiać będzie pojawiając się na boisku w meczach ligowych. Trzeba jednak będzie poczekać na to, aby zobaczyć prawdziwe możliwości i umiejętności Wjunnyka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Luis Fernandez i Bohdan Wjunnyk zwiększą siłę ofensywną Lechii Gdańsk. Kiedy będą gotowi do gry? - Dziennik Bałtycki

Wróć na kartuzy.naszemiasto.pl Nasze Miasto