Język kaszubski na celowniku ministerstwa edukacji narodowej. Działacze i samorządowcy biją na alarm

Janina Stefanowska
Przedstawiciele zarządu głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w gronie poszerzonym o samorządowców i nauczycieli debatowali o tym, co jeszcze można zrobić, by nie dopuścić do obniżenia subwencji oświatowej dla samorządów, które prowadzą naukę języka kaszubskiego. Takie zapisy znalazły się w projekcie rozporządzenia MEN. Z analiz ZKP wynika, że kwota obecnej subwencji zmniejszy się o 13-14 milionów złotych. I w różny sposób odczują to jednostki samorządu terytorialnego.

Największe cięcia, sięgające trzy czwarte miliona złotych dotyczą Kartuz, Sierakowic.

Zebrani doszli do wniosku, że działania ministerstwa edukacji narodowej, ujęte w projekcie rozporządzenia, mogą mieć poważne skutki nie tylko w zakresie nauczania języka regionalnego, ale też w sieci szkół, istnienia małych szkół, sytuacji finansowej gmin, zwłaszcza tych dotkniętych sierpniową nawałnicą.
Krytykowano czas wprowadzenia zmian - w trakcie roku szkolnego, gdy podjęte są już zobowiązania, nakreślone są plany do realizacji.

Prezes ZKP przypomniał, że w obliczu proponowanych zmian środowisko kaszubskie natychmiasto podjęło działania. - Wystąpiliśmy do pani minister z prośbą o ponowne przeanalizowanie tych zagadnień i przynajmniej dyskusję, abyśmy mogli przedstawić te swoje racje - wspomniał prezes. - Dlatego też się cieszę, że są z nami parlamentarzyści, senator Kazimierz Kleina, poseł Stanisław Lamczyk, bo chcemy to różnymi kanałami przekazywać. Myślę, że te interpelacje - poselskie, senatorskie są ważne, bo wtedy minister reaguje.
Poinformował też o spotkaniu z pomorskim kuratorem oświaty, Moniką Kończyk, która ma przedstawić je minister Annie Zalewskiej.

Samorządowcy podkreślali, że otrzymywana subwencja oświatowa i tak nie wystarcza na wydatki związane z edukacją, opieką oświatową. Wójt Szemuda, Ryszard Kalkowski podniósł kwestię niedookreślenia w przepisach samego terminu "mała szkoła".

- Wielkość szkoły ma niebagatelne znaczenie w wyliczaniu kosztu jednego ucznia - podawał Wojciech Kankowski, burmistrz Żukowa. - W gminie Żukowo mamy rozdzielenie kosztów osobowych - na jednego ucznia trzeba od 8 do 13 tysięcy zł rocznie. Mamy stosunkowo dobrą strukturę. Najmniejsza szkoła - w Miszewie - nabiera uczniów. Nie ma klas poniżej 10 uczniów. A i tak koszt na jednego ucznia to ponad 13 tys. zł rocznie. Subwencja oświatowa w mojej gminie, ze wszystkim zadaniami oświatowymi to jest 49 mln zł. Plan na 2018r. Wydatki na oświatę - wszystkie - zajęcia - opieka świetlicowa, opieka przedszkolna, dowozy, częściowo inwestycje - to jest ponad 70 mln zł. Gmina wydaje 21 mln zł, które pochodzą od podatników gminy Żukowo. W trakcie trwania opracowań założeń budżetu na przyszły rok - dostajemy infromację, ze dostaniecie kolejnych 600 tys. zł mniej. Co zabrać? Co powiedzieć mieszkańcom - tego chodnika, świetlicy nie remontujemy, bo zmieniły sie zasady w trakcie roku. Czy mieszkańcy na wsi będą zainteresowani - kto jest winny? Kto będzie odpowiadać za redukcję zadań, które są już w przestrzeni publicznej?
Druga kwestia - mała szkoła. Siła państwa powinna być pokazana tam, gdzie trzeba pomóc słabszemu. Te małe szkoły, które bedą miały 5-6 uczniów w klasie, gdzie subwencja bedzie spadać - koszt jednego ucznia to ponad 20 tys. zł rocznie. Siłą państwa będzie to, że kurator nie pozwoli na zmianę sieci szkół władzom samorządowym, Okaże się w końcu, że władze samorządowe w słabszych gminach mogą mieć problem z wynagrodzeniami, z utrzymaniem tych szkół i trzeba będzie brać kredyt, aby utrzymać szkołę.
W szczególnie trudnej sytuacji są samorządy poszkodowane w nawałnicy.

Polecamy "Dziennik Bałtycki" wydanie z 4.12.2017

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KASZUB
Do goscia - Przekonales mnie, w tym przypadku musza sie senatorowie i poslowie wykazac, poczekamy zobaczymy jakie przedstawia przekunywujace argumenty, jak sie nie popisza , mamy argumety do ich odwolania.
Czas pokarze ?
g
gość
Nie musisz mnie przekonywać jak ważna to sprawa dla regionu i istnienia małych szkół jednak wyjście na ulice nic nie załatwi. Jak Wódz nakazał tak bedzie a patrzac na sympatię do Donalda - marne szanse. Są jednak u nas posłowie i senatorowie partii rządzacej i to ich zadanie. Potrafią walczyć o wolne soboty niech się wykażą w temacie nas wszystkich dotyczącym.
K
KASZUB
Do. Goscìa- utrzymania funduszy na ksztalcenie regionalnego jezyka-jezyka ojcow i naszych dziadow, ginie jezyk,ginieregion , region kaszubow, juz w czesci to przeszlismi za czasow PRL-u.
g
gość
" az do wyjscia na ulice" - coś przyjacielu chyba przesadzasz, co to da?
g
gegroza
Czego się spodziewać po Pisie ?
K
KASZUB
Za PRL chciano zlikwidowac Jezyk Kaszubski, wysmiewano sie z niego i z tych ktorzy sie nim poslugiwali na codzien.
Jezeli ktos probuje ograniczyc fundusze, tutaj mowa jest o Ministerstwie Edukacji , to ma zamiar w przyszlosci zlikwidowanie tegorz jezyka, a jezyk regionalny jest swiadectwem bytu naszych przodkow.
W zwiazku z czym istnieje potrzeba walki o fundusze na ten cel, jak rowniez az do wyjscia na ulice w tym celu wszystkich kaszubow.
Nikt niema prawa odbierac mozliwosci nauczania tego jezyka, jak rowniez likwidowania malych szkol ktore w pierwxzej kolejnosci zajmuja sie takim szlachetnym celem jakim jest znajomosc i wladanie tym jezykiem w regionie.
KASZUBI MUSZA TRZYMAC RAZEM, ABY JEZYK PRAOJCOW NIE POSZEDL W ZAPOMNIENIE !
Jezeli ktos zniszczy i zabroni porozumiewania sie w twoim jezyku, to tak jakby twoja osobowosc zniszczono tz.CIEBIE !
Dodaj ogłoszenie