Ze stolicy Kaszub dotarł do Bundesligi - Piotr Chrapkowski odwiedził uczniów ZSO nr 2

Maciej Krajewski
Maciej Krajewski
Udostępnij:
Uczniowie ZSO nr 2 w Kartuzach mieli okazję spotkać się z prawdziwym mistrzem. W progi szkoły zawitał w środę Piotr Chrapkowski, utytułowany szczypiornista i reprezentant Polski w piłce ręcznej, obecnie grający w Bundeslidze. To właśnie tu stawiał swe pierwsze kroki kariery sportowej...

Jak na dość skromnie zaludnioną gminę i stosunkowo małe miasto Kartuzy mogą się poszczycić pokaźną grupą utytułowanych sportowców, jacy swą przygodę zaczynali właśnie w stolicy Kaszub. Szymon Sajnok w kolarstwie, Jakub Skierka w pływaniu, Krzysztof Różnicki w biegach - żeby wymienić kilku. Bohaterem środowego spotkania w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Kartuzach był z kolei szczypiornista Piotr Chrapkowski.

Grający aktualnie w barwach SC Magdeburg w Bundeslidze (najlepszej lidze świata w piłce ręcznej) Chrapkowski dopiero dzień wcześniej wrócił do Polski. Spotkanie zaś było o tyle wyjątkowe, że zawitał do swej dawnej szkoły - miał okazję porozmawiać i podziękować swoim nauczycielom. Nawet rozmowę prowadził jego starszy kolega z lat szkolnych - Krzysztof Król, obecnie m.in. trenujący lekkoatletów GKS Cartusia Kartuzy.

Jedyna słuszna decyzja

Wpierw zebrani mogli obejrzeć krótki filmik, podsumowujący karierę szczypiornisty. Następnie on sam, jeszcze krócej, opowiedział o sobie, o sukcesach na przestrzeni lat, ale też o ludziach, którzy się przyczynili do tego, gdzie jest obecnie.

- Tak naprawdę te wszystkie sukcesy, te wszystkie medale, puchary (...) były możliwe do zdobycia tylko i wyłącznie dzięki temu, że zacząłem przygodę z piłką ręczną tu, w szkole w Kartuzach - podkreślał Piotr Chrapkowski.

Sportowiec szczególnie dziękował swemu pierwszemu trenerowi - Jarosławowi Frankowskiemu. Sam twierdził, że był trudnym podopiecznym, trener jednak zaprzeczał.

- On był zawsze sumienny - mówił do zebranych Jarosław Frankowski.

Co ciekawe to właśnie pierwszy trener powstrzymał Chrapkowskiego przed porzuceniem kariery sportowca. Gdy ten dostał się do III LO w Gdyni, szczerze rozważał poświęcenie się w pełni nauce. Frankowski jednak namówił go, aby wciąż przychodził na treningi. Czym to poskutkowało - już wiemy...

- Tak naprawdę gdyby nie trener Frankowski, to mnie w tym sporcie by nie było. To on mi pomógł podjąć tę jedyną słuszną decyzję w moim życiu, co teraz widzę. Za to jestem mu bardzo wdzięczny - dodał szczypiornista.

Kartuzy kuźnią mistrzów?

Na sali zasiedli też m.in. członkowie rodziny sportowca, z matką Ireną na czele. To ona była inicjatorką spotkania, sama zaś nakłaniała zebrane dzieci, aby nie bały się podążać za swą pasją sportową. Jak mówiła - to wymaga ciężkiej pracy, wielu wyrzeczeń, ale efekty są tego warte.

Za wizytę Chrapkowskiemu dziękował też sam burmistrz Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński. Obaj wielokrotnie już się spotykali, bo zdobytych mistrzostwach, pucharach i innych osiągnięciach. Szef kartuskiego magistratu zauważył jednak, iż choć Piotr Chrapkowski tak daleko zaszedł, nigdy nie zapomina o swoich korzeniach, a o ZSO nr 2 wciąż mówi: „moja szkoła”.

- Dziękuję Ci bardzo, że zawsze mówisz o Kaszubach, o Kartuzach. Jesteś dumny, że stąd wyszedłeś i mam nadzieję, że właśnie Twoja praca, Twoje dążenie do sukcesu da młodym - naszym uczniom, sportowcom - natchnienie do tego, że warto wykorzystać swoje talenty i je pomnażać - zaznaczył burmistrz Gołuński. - Zobaczcie, jak można daleko dojść, kiedy ma się dobrych nauczycieli, kiedy ma się dobre podejście do sportu, ale też kiedy ma się wsparcie w rodzinie i kiedy są ku temu warunki - dodał do zebranych dzieci - Warto, żeby w życiu cokolwiek osiągnąć. Ja jestem dumny, że Kartuzy mają tylu sportowców.

Podekscytowani młodzi

Wyczekiwanym punktem środowego spotkania była jeszcze rozmowa. Młodzi zadawali liczne pytania przybyłemu mistrzowi - od „Ile zarabia?” czy „Jak wysoko umie skoczyć?” po bardziej złożone, jak np. „Czy rozważał kiedyś przerwanie kariery?” (o czym już pisaliśmy wyżej) albo „W którym klubie najlepiej się mu grało?”. Na to ostatnie niestety nie uzyskaliśmy konkretnej odpowiedzi, Chrapkowski bowiem wspominał poszczególne zespoły przez pryzmat najlepszych przygód, jakie z nimi przeżył, największych osiągnięć, ale też pięknych wydarzeń w jego życiu prywatnym.

Do pytań wyrwała się też mama sportowca, chcąca wreszcie wiedzieć, kiedy ten wróci już na stałe na Kaszuby. Piotr Chrapkowski przyznał, że może jeszcze 4-5 lat będzie grał, ale „Życie pisze różne scenariusze”. Z kolei Dariusz Las, kierownik Wydziału Promocji i Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi Urzędu Miejskiego w Kartuzach, wspomniał, że partnerskie miasto Duderstadt cały czas wypomina sobie, że lata temu nie podpisało z Chrapkowskim kontraktu i tamtejsze władze liczą na to, że chociaż na koniec kariery utytułowany szczypiornista wystąpi u nich. Nie powiedział „nie”...

Po wszystkim tłum dzieci ustawił się w kolejce po autografy mistrza.

Z Kaszub do Bundesligi

Piotr Chrapkowski jest on absolwentem Szkoły Podstawowej nr 5 w Kartuzach, obecnie działającej w obrębie Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2. Swoją karierę sportową zaczynał w klasie piłki ręcznej, pod okiem trenera Jarosława Frankowskiego, a dalej w klubie GKS Cartusia Kartuzy.

Piotr, jako piłkarz ręczny, ma na swoim koncie liczne sukcesy. Jest brązowym medalistą Mistrzostw Świata w piłce ręcznej z roku 2015 w Katarze, zdobywcą w 2016 r. Ligi Mistrzów z zespołem Vive Kielce, a także III miejsca w Lidze Mistrzów w 2015 roku. Jest też wielokrotnym Mistrzem Polski z zespołami Wisłą Płock i Vive Kielce.

Od 2010 roku gra również w reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn i zaliczył w niej już 129 występów. Jest kapitanem drużyny.

Chrapkowski może się też poszczycić mistrzostwem Bundesligi z zespołem SC Magdeburg, w którego barwach gra aktualnie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie