18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Starosta Janina Kwiecień o przyszłości szpitala w Kartuzach. "Potrzeba inwestycji, by było lepiej"

bc
Janina Kwecień, starosta kartuski, za nią Karol Góralski, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia
Janina Kwecień, starosta kartuski, za nią Karol Góralski, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia bc
O trwających rozważaniach na temat ewentualnej sprzedaży przez powiat udziałów w Powiatowym Centrum Zdrowia w Kartuzach z Janiną Kwiecień, starostą kartuskim rozmawia Bartosz Cirocki

Pewnie na początku chciałaby się Pani odnieść do artykułu o szpitalu, który publikowaliśmy 22 marca „Tygodniku Kartuzy”?

Uważam, że informacje, które się tam znalazły, należało podać dopiero po spotkaniach, na którym uzyskaliśmy wiedzę o działalności firm prowadzących sieci prywatnych szpitali, a artykuł ukazał się już po tym, gdy poinformowałam pracowników szpitala o naszym pomyśle i zaprosiłam ich na spotkania z reprezentantami tych firm. Chodziło o to, by przedstawili nam swoją działalność, jak funkcjonują, jakie szpitale prowadzą, co w nich zrobili oraz co ewentualnie mogliby nam zaproponować.

Żeby o czymkolwiek rozmawiać, trzeba mieć wiedzę i my w ten sposób ją zdobyliśmy. Chciałabym uspokoić mieszkańców, że jesteśmy na etapie rozpoznawania rynku, poszukiwania rozwiązań i analiz, a nie podejmujemy żadnych decyzji.

Mieszkańcy już teraz pytają jednak, po co rozważać sprzedaż placówki, która nie przynosi już strat jak wtedy, gdy była jednostką samorządową, a do tego w momencie, kiedy powiat spłacił już prawie 15 mln długu po starym szpitalu?

Trzeba spojrzeć na potrzeby szpitala, potrzeby całego powiatu i na nasz budżet. Mamy na utrzymaniu szkoły, drogi, na które potrzebne są ogromne pieniądze, mamy geodezję, która wymaga wielu kosztownych opracowań i wiele innych zadań. To kolosalne pieniądze, a powiat nie dysponuje wielkimi dochodami, więc trudno nam bez przerwy dokładać do szpitala. Proszę policzyć, ile te 15 milionów, który spłaciliśmy jako dług, dałyby inwestycji?

Do tego dodać należy kolejne miliony zainwestowane w szpital dawniej i wniesione doń w formie dodatkowego kapitału od czasu, gdy jest już spółką.

Powiedziałabym, że to co najmniej drugie 15 milionów w pracach budowlanych i zakupie sprzętu. Wielu już nie pamięta, że kiedy powstał powiat, to szpital był w opłakanym stanie. Naszą pierwszą inwestycją była winda, bo stara nie funkcjonowała, potem wykonaliśmy między innymi kuchnię, kotłownię, OIOM czy SOR, o który tak walczyliśmy, nie mówiąc już o zakupach sprzętu. Cały czas w ten szpital inwestowaliśmy i dlatego to, jak obecnie wygląda i działa, jest naszym dorobkiem.

Tym bardziej zasadne wydaje się pytanie o celowość sprzedaży udziałów...

Problem w tym, że ze szpitala ciągle napływają do nas prośby o kolejne pieniądze. Ostatnio od oddziału chirurgicznego otrzymaliśmy informację o potrzebie wybudowania nowego bloku operacyjnego. Nie jesteśmy jednak w stanie ot tak znaleźć w budżecie kolejnych dziesięciu milionów złotych. Nie jest tak, jak ktoś powiedział, że to pestka, tak uważać może tylko ktoś zupełnie nie znający realiów i zasad budżetowania samorządu.

Nie mówię już o wszystkich potrzebach inwestycyjnych, jak pilna konieczność budowy sali gimnastycznej przy technikum mechanicznym. Nie wspominam też nawet o nowym starostwie, bo zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie to, jakimi kategoriami niektórzy się posługują mówiąc o tej inwestycji. Chcemy to budować przecież nie dla pracowników, nie dla mnie, tylko dla społeczeństwa. Obecnie nasze wydziały są rozrzucone, przez co obsługa jest utrudniona i ludzie błądzą po naszych budynkach.

Mam wrażenie, zresztą taką wypowiedź publikowaliśmy przed tygodniem, że mieszkańcy nie kwestionują potrzeby budowy starostwa, ale zdaniem wielu są pilniejsze potrzeby, na przykład właśnie w służbie zdrowia.

Tylko że my się już absolutnie nie mieścimy w tym, co mamy i z tego biorą się problemy. Są ogromne naciski ze strony mieszkańców skarżących się, że budownictwo nie nadąża. Nie każdy wie, że nasz powiat wydaje największą liczbę wszelkiego rodzaju decyzji w województwie, pomijając Trójmiasto. Chętnie bym zatrudniła kolejne osoby, ale nie mam gdzie posadzić już obecnych pracowników. Proszę pójść do wydziału budownictwa, przejść się po biurach i zobaczyć, w jakich warunkach pracują urzędnicy, jakie sterty dokumentów leżą na podłodze.

Przecież na terenie miasta musimy wynajmować pomieszczenia na archiwa, płacimy duże pieniądze za dzierżawione lokale w urzędzie miasta czy przy ul. 11 Listopada, to dodatkowe utrudnienia i koszty. Poza tym dostaliśmy działkę od Skarbu Państwa, która przeznaczona jest konkretnie na ten cel i to na okres pięciu lat. Społeczeństwo powinno o tym wiedzieć, zanim feruje wyroki, bo to przecież inwestycja dla ludzi, nie dla władz.

Wróćmy do szpitala - jakie jeszcze inwestycje, oprócz bloku operacyjnego, są konieczne?

Potrzebna jest nowa sterylizatornia, termomodernizacja budynków, remont budynku B i budowa tam windy, budowa lądowiska, nie mówiąc już o sprzęcie, który cały czas należy wymieniać i uzupełniać. Musimy też dokończyć proces komputeryzacji, który kosztuje 5 milionów złotych - dostaliśmy na to 2,5 miliona złotych unijnej dotacji, ale na pozostałą część tej kwoty szpital musi wziąć kredyt i później go spłacać, ciężko więc będzie wygospodarować środki na inne inwestycje. Skąd znaleźć na to wszystko środki? Szpital musi spełnić standardy do końca 2016 roku, a na te wszystkie inwestycje potrzeba około 18 milionów złotych.

Prywatny kapitał jest gwarantem zmian na lepsze?

Nie wiem, jeszcze niczego nie zakładam. Wiem tylko, bo zebrałam takie informacje od samorządów, które sprzedały udziały lub wydzierżawiły swoje szpitale, że te placówki bardzo zmieniły się na korzyść. Mam ma myśli Świecie, Kostrzyn nad Odrą, Nakło, Świebodzin i wiele innych.

Proszę też porównać, jak nasz szpital działał jako powiatowa jednostka, a jak jest teraz, gdy jest spółką i kieruje się innymi prawami. Można funkcjonować lepiej i bez zadłużenia? Widać, że tak. Żałuję bardzo, że nie zrobiliśmy wcześniej spółki, bo był to strzał w dziesiątkę. A przecież wtedy też były duże opory ze strony społeczeństwa.

Przypominam sobie, że wynikały one wówczas także z podnoszonych przez niektórych obaw, że utworzenie spółki otwiera drogę do przyszłej prywatyzacji szpitala. Teraz te osoby triumfują mówiąc „a nie mówiłem”...

Szkoda, że ci „prorocy” nie mogą wskazać nam, skąd wziąć pieniądze na dofinansowanie szpitala. Wszyscy widzimy, ile jest u nas instytucji prywatnych i zauważamy, że funkcjonują lepiej niż publiczne. Przecież wiele przychodni w naszym powiecie jest w rękach prywatnych, na przykład w Kartuzach. Od kiedy przekształciliśmy szpital w spółkę okazało się, że można inaczej gospodarować i zarządzać, a wiem, że można jeszcze lepiej, bo są obszary, w których sporo można poprawić.

Oczywiście, są przykłady szpitali zarządzanych dobrze i źle, ale znajdziemy je zarówno w szpitalach z prywatnym kapitałem, jak i tych samorządowych...

To prawda, ale proszę zobaczyć, jaka jest tendencja w Polsce, co się dzieje chociażby na Pomorzu. W naszym województwie z publicznych szpitali pozostał Człuchów, który przygotowuje się do przekształcenia, Puck, który kończy ten proces, Chojnice, które są nowoczesnym i dobrze zarządzanym szpitalem publicznym oraz Lębork. Wszystkie inne szpitale przekwalifikowały się w spółki.

A czy któreś z nich mają już kapitał prywatny?

Sztum już przeszedł ten proces, Tczew jest w końcowej fazie, a w Kwidzynie trwają rozmowy. Nie mówię o szpitalach marszałkowskich, bo na przykład dla Kościerzyny już poszukują inwestora. W grę wchodzi też kapitał zagraniczny, zainteresowana tym szpitalem jest szwajcarska firma.

Proszę też pamiętać, że na sprzedaż jest Dzierżążno - ktoś może kupić ten piękny teren i zrobić tam całkowicie prywatny szpital. Musimy pamiętać o tym, że jest konkurencja, jesteśmy blisko Trójmiasta i nasz szpital, który dziś jest typową placówką powiatową, musi się czymś wyróżniać, by przyciągać pacjentów, a do tego potrzebuje inwestycji.

Jak ocenia pani spotkania z przedstawicielami firm?

Żeby podejmować jakąkolwiek decyzję, trzeba mieć wiedzę i ją właśnie dały nam oba spotkania. Oczywiście, trzeba brać poprawkę na to, że to biznes i gdy ktoś jest czymś zainteresowany, to prezentuje się z dobrej strony. Robiłam już sondaże wśród samorządowców, wiem, które placówki są zarządzane w jaki sposób, jak w praktyce działają obie firmy, ale na pewno będziemy chcieli na własne oczy zobaczyć szpitale prowadzone przez te spółki, porozmawiać tam z pracownikami i pacjentami. Na to potrzeba czasu i tak też do tego podchodzimy.

Ale kluczowe jest to, że gdybyśmy podjęli decyzję o przystąpieniu do tego procesu, to my dyktujemy warunki. Spisujemy wszystkie nasze potrzeby i oczekiwania, w odpowiedzi na nie firmy składają oferty i wówczas widzimy, czy ktoś spełnia nasze warunki. Może się okazać, że nie i wówczas koniec tematu, natomiast jeśli pojawi się satysfakcjonująca oferta, to wszystkie warunki spisuje się w umowie notarialnej.

Wiem, że jeszcze na to za wcześnie, ale jeśli by to tego doszło, to jakie dla powiatu będą warunki sine qua non ewentualnej transakcji, priorytety, bez których nie wyobrażacie sobie państwo funkcjonowania szpitala?

Jeszcze nikt nie mówi o przetargu, ale na pewno podstawowym warunkiem byłoby utrzymanie tych oddziałów, które są obecnie, na czele z SOR-em. Możemy zasugerować też utworzenie kolejnego oddziału, na przykład rehabilitacji czy zakładu opiekuńczo – leczniczego, które byłyby w Kartuzach potrzebne. Oczywiście zawarlibyśmy także wszystkie kwestie pracownicze, socjalne, dotyczące wynagrodzeń oraz sposobu zatrudnienia.

Czy całego procesu nie komplikuje fakt, że szpital uzyskał środki unijne na komputeryzację, więc sprzęt zakupiony za te środki nie może natychmiast przejść w prywatne ręce?

Firma może zwrócić uzyskaną dotację i przejąć zakupiony sprzęt na własność.

Jakie będą kolejne kroki w rozważaniach nad przyszłością szpitala?

To sprawa, która wymaga bardzo głębokiej analizy i dyskusji. Poprosiłam szefostwo o spisanie najbliższych potrzeb inwestycyjnych i zakupowych, już wiemy, że opiewają one na ok 18 mln zł. Szpital ma także wyliczyć, ile przy obecnej kondycji i formie organizacyjnej jest w stanie rocznie wygospodarować środków na inwestycje. Gdy będziemy mieli te dane, usiądziemy do debaty w radzie i z pracownikami szpitala.

W kraju stosuje się też formę dzierżawy, na mocy której prywatna firma staje się niejako operatorem szpitala, ale jego mienie pozostaje własnością publiczną. Czy nie jest to godna rozważenia alternatywa i rozwiązanie pośrednie, które z jednej strony wprowadza do zarządzania podmiot prywatny, a z drugiej zmniejsza ryzyko związane z majątkiem?

Rzeczywiście tak można ująć formę dzierżawy. Podobna sytuacja jest na przykład w Świeciu, gdzie nie sprzedano spółki, ale podpisano umowę na 30 lat i firma płaci za dzierżawę szpitala. Po to były te spotkania, byśmy poznali różne formy zarządzania i przejmowania szpitali. Dlatego teraz mamy pole do analiz, zastanowienia się nad różnymi opcjami, bo jeszcze niczego nie określamy. Jeśli chodzi o majątek, to on przecież tutaj pozostaje, nikt go nie zabiera.

Rozumiem, że w całym ewentualnym procesie decyzyjnym uczestniczyć będzie rada powiatu, ale czy przewidujecie państwo zasięgnięcie opinii mieszkańców? Może nie w referendum, ale w drodze konsultacji społecznych?

Oczywiście, że żadnych tego typu decyzji nie podejmuje sam zarząd, tylko cała rada powiatu. Nie jestem zwolenniczką referendum, natomiast powinny odbyć się spotkania czy konsultacje społeczne, na których będziemy się starać tłumaczyć, dlaczego chcemy w tym kierunku podążać. Po to się spotykamy, aby rozsądnie podejść do tego tematu.

Osobiście przeszłam czternastoletnią drogę z tematem „szpital”, najpierw walcząc o jego utrzymanie, później o dobre funkcjonowanie. Nie wyobrażam więc sobie, by zmarnować coś, co wielkim wysiłkiem udało się zrobić z sukcesem, a nim jest doprowadzenie szpitala do obecnej sytuacji. Chciałabym tylko, żeby w tym szpitalu było coraz lepiej, a do tego konieczne jest jego doinwestowanie.

Wzrasta sprzedaż "małpek" ale kosztem dużych formatów

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3