Pogrzeb śp. Krystyny Kliszewskiej. W kartuskiej kolegiacie pożegnała zmarłą rodzina i przyjaciele

Lucyna Puzdrowska
Lucyna Puzdrowska

Wideo

Zobacz galerię (89 zdjęć)
Śp. Krystyna Kliszewska, znana kartuska społeczniczka, m.in. członek zarządu Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów Oddział w Kartuzach oraz Towarzystwa Miłośników Kartuz, 8 lutego spoczęła na kartuskim cmentarzu - w cieniu murów prastarej kolegiaty i w pobliżu parku, który wspólnie z "Miłośnikami Kartuz" tworzyła od podstaw. Odeszła osoba, której będzie brakować nie tylko w stolicy Kaszub, ale też w redakcji "Dziennika Bałtyckiego".

- Pewnie trudno uwierzyć, że nie będziemy już mogli się cieszyć ciepłem jej uśmiechu, jej serdeczności, jej uśmiechu - mówił podczas mszy świętej ks. prałat Piotr Krupiński, proboszcz kolegiackiej parafii. - Gromadzimy się dzisiaj przed ołtarzem Jezusa Chrystusa, by dziękować za świadectwo jej życia, za to jej piękne życie. Cieszymy się dziś, że żyła pośród nas, z nami, dla nas. Świętej pamięci Krystyna otwierała bowiem swoje serce dla tak wielu wyzwań. Otwierała serce dla tego miasta, dla drugiego człowieka, a przede wszystkim dla swoich bliskich, których kochała bezgranicznie.

Ks. prałat przypomniał najważniejsze fakty z życia pani Krystyny, wszak te wszystkie najważniejsze, łącznie z sakramentami, które przyjmowała od chrztu świętego, poprzez I komunię, zawarcie związku małżeńskiego, związane były z tym miastem i tym kościołem.

Wspomniał też ks. Piotr niedawny jubileusz małżeński Krystyny i Waldemara Kliszewskich, a niedługo potem ostatnie pożegnanie pana Waldemara. To wtedy wraz z dziećmi stała nad jego trumną. Dziś w kolegiacie i potem na cmentarzu, córka Hanna i syn Mariusz stanęli z kolei nad jej trumną.

Przepiękne słowa pożegnania od dzieci i wnuka Łukasza

- Dla każdego miała bezinteresowny uśmiech, każdego potrafiła, bądź starała się rozpogodzić, a przecież w codziennym życiu nie brak zgryzot. To właśnie z możliwości służenia innym mama czerpała ogromną satysfakcję i siły do dalszego działania - czytał ks. Piotr słowa napisane przez dzieci pani Krystyny - Hannę Grzenkowską i Mariusza Kliszewskiego. - Będąc osobą wrażliwą na piękno natury, uwielbiała w wolnych chwilach pielęgnować w ogrodzie kwiaty. Mama tyle czyniła, tyle miała różnych zajęć, piastowała funkcji, że wydawało się, iż jej niespożyta energia nie może nigdy wygasnąć. Dla nas była przede wszystkim ukochaną mamą, dla wnuków i prawnuków, ukochaną babcią, która zawsze o nas dbała i pamiętała. A my do ostatniej chwili postrzegaliśmy mamę, jako osobę kochaną, ale też bardzo doświadczoną i mądrą. Będzie nam tej miłości oraz mądrości niezwykle brakować.

Wnuk Łukasz nie mógł wziąć udziału w pogrzebie, więc napisał do babci list, który również został odczytany.

- Kochana babciu, biorąc pod uwagę jak silną i energiczną byłaś osobą, byłem przekonany, że będziemy się Tobą cieszyć jeszcze przez długie lata. Wiedziałem, że ten dzień kiedyś nadejdzie, jednak nie spodziewałem się go tak szybko - pisał w liście Łukasz. - Mieliśmy tak wiele wspólnych wspomnień, opiekowałaś się mną od najmłodszych lat. Jeździliśmy razem na sankach, uczyłaś mnie gry na pianinie, towarzyszyłaś mi w pierwszym dniu szkoły, przychodziłaś na moje zawody sportowe, byłaś obecna przy każdym ważniejszym wydarzeniu w moim życiu. Umieliśmy razem pośmiać się, potańczyć, popłakać. (...) Babciu, pozostawiasz po sobie wielką pustkę, pustkę, której nie da się już zapełnić. Dziękuję za to, że byłaś. Na zawsze będziesz żyła w naszej pamięci.

W imieniu Towarzystwa Miłośników Kartuz w sposób prosty bardzo wzruszający, pożegnał śp. Krystynę przewodniczący, Tadeusz Moryń.

- Kochana Krysiu, swoim sercem, swoją energią tak wiele wniosłaś w organizację Towarzystwa Miłośników Kartuz - mówił wzruszony pan Tadeusz. - Oprócz tego, że służyłaś nam radą, mądrością życiową na posiedzeniach zarządu, zostawiłaś po sobie coś wyjątkowego. Byłaś przewodniczącą konkursu "Ład, czystość i estetyka". Uwieczniliśmy na fotografiach te wszystkie piękne posesje, ukwiecone balkony, które w ramach konkursu oglądałaś. Protokół z tego ostatniego znajduje się na Twojej trumnie. (...) Zaangażowanie w ten nowy konkurs sprawiło, że nasi członkowie też zapragnęli mieć taki swój kawałek raju na ziemi, nie tylko je fotografować i podziwiać u innych. I powstał taki nasz zakątek, przy samej kolegiacie. Pamiętam jak dziś, gdy dopingowałaś nas do roboty: "Weźmy grabie, łopaty i zacznijmy sadzić, siać, żeby było tu pięknie". I tak się stało. To dzięki Tobie, Krysiu. Z czasem coraz więcej osób dołączało do nas podczas sadzenia zieleni. Dziś stoi tam park imienia Towarzystwa Miłośników Kartuz. (...)
(...) - Za wszystko Krysiu, za to, że pokazałaś nam jak być dobrym człowiekiem, składamy Ci serdeczne Bóg zapłać.

Śp. Krystynę Kliszewską żegnało mnóstwo osób. Gdyby nie obostrzenia sanitarne, zapewne byłoby ich o wiele, wiele więcej. Spoczęła na cmentarzu przy kolegiacie w mroźny, zimowy dzień. Jednak mamy nadzieję, że tam, gdzie obecnie przebywa, nie ma ani mrozu, ani wiatru. Gdzieś tam z Nieba będzie czuwać i spoglądać na swoich bliskich i przyjaciół, będzie też spoglądać jak rosną drzewa, krzewy, jak kwitną kwiaty w parku nieopodal kolegiaty.

Jak wspomniał wnuk Łukasz, pozostawiła po sobie pustkę. W życiu publicznym Kartuz trudno będzie ją zastąpić kimkolwiek innym. Trudno o drugą panią Krysię - osobę o niezwykłej kulturze osobistej, mądrą, elokwentną, pełną pasji, a przede wszystkim osobę o niezwykłym sercu. Wszyscy tego serca doświadczyliśmy i będzie go nam brakowało.
Serdeczne wyrazy współczucia dla rodziny.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie