Gaz łupkowy na Kaszubach. Polskie władze nie widzą zagrożeń, więc o gaz z łupków pytają zagranicą

bc
archiwum Dziennika Bałtyckiego
Przeciwnicy wydobycia gazu łupkowego szukają alternatywy dla jednostronnych, ich zdaniem, opinii przedstawianych w Polsce i sięgają do wiedzy innych krajów. W Sulęczynie odbędzie się spotkanie z Elisabelle Bourgue, prezes francuskiego stowarzyszenia ekologicznego No Fracking France. Gość ma także odwiedzić miejsca, w których odbywały się protesty, i te, gdzie wykonywane są odwierty.

- Wciąż powtarza się nam te same zdania firm wydobywczych i rządu o braku zagrożenia - tłumaczy Hieronim Więcek, prezes organizującego zebranie Stowarzyszenia Niesiołowice - Węsiory Kamienne Kręgi. - Dlatego chcemy przybliżyć problematykę mieszkańcom naszego terenu, wymieniając poglądy z obiektywnymi ekspertami z krajów, które mają znacznie większe niż Polska doświadczenie w tej dziedzinie. Wymiana poglądów z osobą z kraju, w którym wprowadzono moratorium na wydobywanie gazu łupkowego, pozwoli poznać drugą stronę medalu.

Przybędzie też Teresa Adamska z Centrum Zrównoważonego Rozwoju w Łodzi.
- To pani, która brała udział w pracach nad tworzeniem nowego prawa górniczego i geologicznego, więc powinna wyjaśnić nam wątpliwości prawne - zapowiada Hieronim Więcek.

Spotkanie odbędzie się 25 lutego o godz. 17 w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Sulęczynie. Zaproszeni są wszyscy zainteresowani tematyką gazu z łupków.

To nie pierwsze konsultacje z zagranicznym ekspertem, zajmującym się problematyką gazu łupkowego. Wcześniej Gerard Lemoine z Kartuz zorganizował telekonferencję z kanadyjskim geologiem z uniwersytetu w Montrealu. Dr Marc Durand od lat interesuje się szczelinowaniem hydraulicznym, skupiając się na prowincji Quebec, gdzie jest kilkanaście odwiertów, a pozwolenia na kolejne zostały wstrzymane. Geolog podkreślał, że wbrew stanowisku przedstawicieli przemysłu gazowego metoda nie jest neutralna dla środowiska, ponieważ pompowanie do odwiertów wody pod ciśnieniem burzy naturalną strukturę geologiczną. Tylko niewielka część uwolnionego gazu zostaje wydobyta, reszta pozostaje w ziemi i stopniowo migruje ku powierzchni pęknięciami skalnymi. Jako dowód podaje przykład jaskiń w Saint Maurice, gdzie woda ulega zapłonowi, bo zawiera ulatniający się z ziemi metan. Marc Durand zaznaczał, że skutki eksploatacji łupków będą widoczne po latach, a korzyści są tylko pozorne, bo naprawa wyrządzonych szkód jest kosztowna, a często niemożliwa.

- Można to porównać do palenia papierosów - zobrazował Marc Durand. - Gdy papierosy pojawiły się na rynku, łatwo było stwierdzić, że nie ma związku między nimi a rakiem. By to udowodnić, płuca palacza trzeba było obejrzeć na prześwietleniu radiologicznym kilkadziesiąt lat później.

Kanadyjczycy w sprawie gazu na Pomorzu przemawiali już wcześniej - podczas konferencji zorganizowanej w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska reprezentujący państwową instytucję z tego kraju Paul Ferensowicz przekonywał, że Polska nie powinna rezygnować z poszukiwań surowca, ale musi prawnie zabezpieczyć środowisko naturalne. Ambasador Kanady Daniel Costello podczas wizyty na Kaszubach deklarował, że specjaliści z jego kraju mogą pomóc w poszerzaniu wiedzy z tego zakresu.

Tymczasem stanowisko polskiego rządu jest niezmiennie przychylne wydobyciu gazu i wyklucza jego negatywny wpływ na środowisko. "Instytut Geofizyki PAN przeprowadził monitoring sejsmiczny procesu szczelinowania hydraulicznego na jednym z wierceń na Pomorzy i wykazał on, że proces ten jest całkowicie bezpieczny pod względem sejsmicznym. Wszystkie wykonane do tej pory badania potwierdzają, że prowadzone prace spełniają wymagania bezpieczeństwa ekologicznego gwarantowane przez przepisy prawa" - pisze Ministerstwo Środowiska w piśmie skierowanym do Małgorzaty Przybylskiej-Pitak. To odpowiedź na sygnowany przez adresatkę i innych mieszkańców Gołubia w gminie Stężyca protest z długą listą uwag dotyczących gazu.

Podkreślali m.in., że zagrożeniem są nie tylko wiercenia, ale też prace naziemne i ciężki sprzęt, zużywanie tysięcy litrów wody, stosowanie chemikaliów czy odpady eksploatacyjne. Podpisany pod odpowiedzią Rafał Miland z resortu środowiska podkreślił, że poszukiwania ropy i gazu w złożach konwencjonalnych, które prowadzone są od wielu lat i również wymagają wierceń oraz badań sejsmicznych, nie spowodowały degradacji środowiska, także w rejonach o unikalnych walorach przyrodniczych jak Bieszczady.

Więcej o gazie łupkowym na Pomorzu.

To oni łączą pokolenia. Pamiętajmy by złożyć im życzenia.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3