Fenomen Raduni Stężyca - jak klub w 5 lat dotarł z „okręgówki” do baraży o I ligę?

Maciej Krajewski
Maciej Krajewski
Marzena Bugala-Astaszow / Polska Press
Udostępnij:
Ich celem było po prostu utrzymanie się, co wielokrotnie powtarzali. Założenie to spełnili chyba aż za dobrze - Radunia Stężyca rywalizację w eWinner 2. Lidze w sezonie 2021/22 zakończyła na 6. miejscu w tabeli. W swym debiutanckim występie w rozgrywkach centralnych zespół zdołał walczyć nawet w barażach o I ligę. Choć rzutem na taśmę to Ruch Chorzów wygrał w półfinale, błyskawiczna szarża „nieopierzonego” klubu z niepozornej Stężycy zainteresowała wielu. Co tutaj zrobiono tak wyjątkowego, aby osiągnąć tę serię sukcesów?

Stężyca... wjeżdżając do tej miejscowości pierwsze, co dostrzegam, to że mój telefon traci zasięg. Jedynie momentami, ale jest to zauważalne. Wokół mnie zaś widok dość spodziewany - ot kaszubska wieś; jak przystało na ten region - malowniczo położona między jeziorami. Stadion i okolice Urzędu Gminy za to wyglądają, jak wyrwane z niemałego miasta, więc może coś jest tu na rzeczy.

Przekłamaniem byłoby jednak stwierdzić, że owo niepozorne miejsce na południowych rubieżach powiatu kartuskiego pozostaje nieznane. Wszak choćby co roku na całą Polskę słychać o Przebojowej Majówce - wielkiej imprezie disco polo, która ściąga prawdziwe tłumy. Ale nie to mnie tym razem interesowało w Stężycy. Powód był bardziej... sportowy.

Wszystko to sprawka II-ligowej Raduni Stężyca. Beniaminek zdążył szybko zaintrygować wielu kibiców. Zwłaszcza, gdy pod koniec sezonu 2021/22 (dla drużyny oraz jej trenera był to debiut w rozgrywkach centralnych) zmierzył się z „gigantem” Ruchem Chorzów w barażach o I ligę. I wcale nie był daleki od przejścia wyżej - przygodę stężyckich „kanarków” powstrzymał gol, strzelony dopiero w dogrywce.

Fani piłki nożnej z całego Pomorza (a nawet i z innych regionów kraju) w środowy wieczór 25 maja 2022 roku przyglądali się uważnie „świeżynce” Raduni, która walczy z legendarnymi wręcz chorzowianami. Jak przez ponad półtorej godziny ścierają się jak równy z równy - z jednej strony 14-krotny mistrz Polski, z drugiej zespół, co jeszcze 5 lat temu grał w „okręgówce”. Ludzie, na co dzień interesujący się pojedynkami I-ligowców i klubów ekstraklasy, włączyli telewizory, by przyjrzeć się temu niecodziennemu półfinałowi baraży w II lidze.

Fascynacja historią niemalże w stylu „od zera do bohatera” nie powinna dziwić. Bardziej zastanawiające jest, jak w ogóle stężycki klub tego dokonał w tak krótkim czasie? Na czym polega fenomen Raduni?

Błyskawiczne awanse

Może coś szczególnego da się znaleźć w przeszłości klubu? A jak nie to zawsze łatwiej zrozumieć wtedy samą skalę tego wyczynu.

Radunia Stężyca młoda nie jest, ale i do starych nie należy. W tym roku obchodzi swe 40-lecie, więc do wieku emerytalnego jej jeszcze daleko. Drużyna piłkarska walczyła wcześniej nawet na najwyższym szczeblu rozgrywek regionalnych, ligi ogólnopolskie jednak zawsze pozostawały poza zasięgiem. Do czasu…

W 2002 roku Radunia spadła do „okręgówki”, gdzie spędziła następne 15 lat. Lecz właśnie po 2017 roku po raz pierwszy w regionie zrobiło się głośno o stężyckich piłkarzach. Prowadzeni wtedy przez trenera Ireneusza Stencla pewnie awansowali z powrotem do IV ligi. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie fakt, że już rok później ten sukces powtórzyli. I to w jeszcze bardziej efektownym stylu - drugi zespół w tabeli wyprzedzili o 17 punktów, a w całym sezonie zaliczyli tylko dwie porażki i jeden remis… przy 31 zwycięstwach.

- Te zwycięstwa (...) to efekt planu, który przygotowaliśmy razem z wójtem Tomaszem Brzoskowskim (wójt gminy Stężyca - dop. red.) - mówił Ireneusz Stencel w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” w 2019 roku. - Zaczęliśmy budować boisko treningowe i założyliśmy, że jak będziemy mieli obiekty, to z czasem spróbujemy stworzyć dobry zespół. I śmiałbym stwierdzić, że to się udało - zbudowaliśmy drużynę w V lidze, szybko przeszliśmy do IV ligi, a potem od razu, jako beniaminek wywalczyliśmy awans do III ligi (…). Bez wójta by się to nie udało.

Bój o arenę ogólnopolską

Trzy awanse z rzędu już umknęły zespołowi ze Stężycy, aczkolwiek ich wejście w III ligę odbyło się z adekwatnym przytupem. Sezon później jednak, gdy w 2020 roku drużynę przejął obecny trener Sebastian Letniowski, piłkarze mieli realne szanse na awans. Szanse, które brutalnie przerwała pandemia i późniejsze stanowisko ZPN.

Po zaledwie jednym meczu Raduni w rundzie wiosennej rozgrywki przerwano, zaś w maju zapadła ostateczna decyzja o zakończeniu rundy - podobnie jak w przypadku niższych lig. Nie było spadków, ale awanse dla liderów przewidziano. Piłkarze ze Stężycy chcieli przy tym grać dalej - wszak byli niezwykle blisko pierwszego zespołu. Jednakże władze związku obstawały przy swoim i Radunia na trzeci rok została w III lidze.

Kolejny sezon już potwierdził, że podopieczni Letniowskiego nie przesadzali z ambicjami. Świetnie poprowadzone mecze dały stężyckim „kanarkom” dość pewny awans. Po ostatnim meczu rundy wiosennej nawet przygotowano na Arenie Radunia istne show z tej okazji. Najniższy szczebel rozgrywek centralnych… dla klubu z niepozornej wsi był to niebywały sukces, ogromna szansa, ale i wyzwanie...

Pieniądze, ach te pieniądze...

Wyzwanie sportowe oraz finansowe - wielu bowiem niepokoiło mocne skupienie gminy na klubie piłkarskim, w którym „już prawie w ogóle nie grają piłkarze od nas”, jak to słychać było z różnych stron. Wójt Brzoskowski jednak systematycznie dementował wszelkie plotki, klub zaś wiele miał otrzymywać od sponsorów (których zresztą po awansie do II ligi przybyło), a gmina, jak twierdził szef samorządu, wzbogacała się dodatkowo na różnych programach. Nie wspominając nawet o tym, ile inwestycji w innych aspektach funkcjonowania gminy było w ostatnich latach.

- To jest wszystko podzielone. „Gros” stanowią sponsorzy (…). Do tego dochodzą również środki finansowe, które pozyskujemy z zewnątrz, przede wszystkim na szkolenie młodzieży, w ramach Szkoły Mistrzostwa Sportowego i akademii piłkarskiej - tłumaczył w rozmowie z czerwca ubiegłego roku Tomasz Brzoskowski. - Np. na akademię i pozostałe rzeczy pozyskujemy ok. 4,5 mln zł ze środków zewnętrznych. Są pieniądze od sponsorów, a my dajemy na utrzymanie obiektów ok. 100-150 tys. zł, dotację dla klubu 300 tys. zł.

Teraz zresztą gmina stara się m.in. o dofinansowanie prawie 14,5 mln zł w ramach Polskiego Ładu na rozbudowę stadionu w Stężycy. Przedsięwzięcie to miałoby go dostosować do wymogów nawet I ligi. Koniec końców jak na razie po prostu nie widać, by obawy co do finansowania miały się ziścić.

Skąd te sukcesy?

Historia to zapewne dla niektórych wzruszająca, ale wciąż nie odpowiada w pełni na pytanie, postawione na samym początku: „Na czym polega fenomen Raduni Stężyca?”. Błyskawiczne awanse i niepozorne „korzenie” zespołu wyjaśniają, dlaczego ludzie byli tak zainteresowani jego losami, wątek z pieniędzmi zaś nieszczególnie mnie doprowadził do czegokolwiek konkretnego.

Co w takim razie tę drużynę wypchnęło tak wysoko? Dawny trener Ireneusz Stencel wskazywał na konkretny plan i współpracę z samorządem, ale jak np. to wszystko odbiera stosunkowo „nowy” w Stężycy Sebastian Letniowski?

- W kilku klubach III-ligowych byłem i duża różnica, jaką zauważam względem Raduni, to nie jest kwestia finansów, jak to niektórzy mówią. Moim zdaniem to kwestia ludzi, którzy pracują w tym klubie. Bo to są ludzie przede wszystkim oddani - opowiada trener II-ligowców. - W niektórych klubach widywałem osoby, co chciały się przy piłce jedynie ogrzać, zarobić na tym, ale najlepiej w ogóle się nie napracować. Tutaj są ludzie, którzy naprawdę wiedzą, po co przychodzą. Którzy cały ten klub ciągną do przodu. I to nie jest przypadek, że ten klub wygląda tak, a nie inaczej. Bo zaangażowani są wszyscy - od pani sprzątaczki, która zajmuje się budynkiem klubowym, poprzez kierownika drużyny, dyrektora, aż po zawodników i sztab szkoleniowy.

- Oczywiście wszyscy się cały czas uczymy, ale każdy chce zrobić swoje jak najlepiej. Moim zdaniem to jest największy fenomen tego klubu - dodaje Letniowski.

Co do przygody w mijającym sezonie trener Raduni przyznaje, że szkoda straconej okazji, a zarówno on, jak i zawodnicy chcieli przeć wyżej. Szkoleniowiec zauważa jednak i problemy, gdyby udało się awansować.

- Gdybyśmy awansowali to w tym sezonie nie moglibyśmy grać u siebie. W Stężycy nie ma po prostu stadionu na wymogi I ligi. A gdy patrzy się na liczbę kibiców, która tu przychodzi, na to zainteresowanie, chyba byłoby to nienajlepszą dla nas promocją - zastanawia się trener. - Może warto wobec tego poczekać rok, dwa, może i więcej, pamiętając zwyczajnie o wielkości Stężycy. Powinniśmy się do tego przygotować.

Podobnie jak trener również członkowie sztabu szkoleniowego wskazują na tę szczególną współpracę i oddanie, jako główne elementy fenomenu Raduni. Z różnych stron słyszę głosy, że po prostu ludziom tu się chce to robić i robić to dobrze, coraz lepiej. Nawet, jeżeli nie zawsze wyjdzie tak, jak się zaplanowało. Ale ostatecznie, pomimo wielu indywidualności w szeregach „kanarków”, atmosfera ma pozostawać tu bardzo dobra.

- Nie ma zgrzytów, kłótni. Jesteśmy drużyną. Zgraliśmy się zarówno jako zespół, jak i już poza szatnią - opowiada Mateusz Chistowski, fizjoterapeuta II-ligowców ze Stężycy. - Na pewno duży wpływ na to wszystko ma organizacja. Zawsze mamy dopięty budżet, wszystkie pensje przychodzą na czas (...). Mi się wydaje, że dzięki temu też bardzo dobrze czują się sami piłkarze - dodaje. - Niektórzy opowiadają, że w poprzednich klubach miewali finansowe problemy albo z boiskami treningowymi. My tutaj dajemy im taki komfort psychiczny (...). Wszystko jest zorganizowane, oni niczym nie muszą się dodatkowo martwić. Mogą się tylko skupić na piłce nożnej i to myślę im bardzo pomaga. No i na pewno też fizjoterapeuta na bardzo wysokim poziomie ma na to wpływ (śmiech).

Współpraca przede wszystkim

Czy te odpowiedzi mnie zadowalały? Dwaj kolejni trenerzy, pytani przelotnie członkowie klubu, kibice i wreszcie nawet fizjoterapeuta wskazywali na podobne elementy. W mych poszukiwaniach brakowało jeszcze tylko jednej wypowiedzi - dwukrotnie już przytaczanego wójta gminy Stężyca. Licząc na to, że nagle nie urwie mi zasięgu, wykręciłem numer i zadałem mu pytanie - jako szefowi samorządu i zatwardziałemu kibicowi Raduni.

- Kluczem do sukcesu klubu jest to, ile osób się angażuje do tego, również społecznie. Bo przecież Radunia Stężyca to stowarzyszenie (...). Jest też zrozumienie, chęć pomocy, chęć działania - wymienia Tomasz Brzoskowski.

W odpowiedzi pojawiają się również hasła, jak: odpowiedni dobór zawodników, kadry, sumienna praca, zrozumienie, między klubem a zespołem oraz... atmosfera.

- Jak nie ma w zespole, w klubie odpowiedniej atmosfery, to różnie z tym bywa. A między nami wszystkimi jest taka... symbioza. Razem funkcjonujemy, razem działamy i wszyscy chcemy, żeby były z tego jak najlepsze wyniki - wyjaśnia szef stężyckiego samorządu. - Założyliśmy sobie pewne cele, chcemy pokazać, że można (...). Najważniejsze, żeby była w tym wszystkim zgoda, wspólny cel i jedziemy wtedy do przodu. Żeby nie było niesnasek, bo ważna jest ta atmosfera. Wtedy uda się ten cel osiągnąć. To jest najważniejsze.

Trzy podejścia jednego dnia i trzy razy podobna odpowiedź. Pewnie się można było tego spodziewać. Nie brzmi to odkrywczo, ale wszystko wydaje się sensowne - wychodzi na to, że za błyskawicznymi awansami Raduni nie stoi jakieś niezdrowe zaangażowanie samorządu, które odbija się na inwestycjach gminy, ale po prostu chęć ludzi do osiągania coraz większych sukcesów. W sumie - w końcu gdyby tylko pieniądze i talent zawodników dawały zwycięstwa w piłce nożnej, to jak daleko w ostatnich latach musiałaby już zajść reprezentacja Polski...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Q&A z Bartoszem Kurkiem

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie