Dawid Miotk z Żukowa zwycięzcą WorldSkills Poland - liderzy branż. Teraz jedzie do Szanghaju!

Lucyna Puzdrowska
Lucyna Puzdrowska
Nadesłane/archiwum prywatne
Udostępnij:
26 listopada Dawid Miotk, utalentowany wszechstronnie młody mieszkaniec Żukowa, o którym pisaliśmy już wielokrotnie, zwyciężył w prestiżowym, międzynarodowym konkursie WorldSkills Poland - eliminacje krajowe. Dawid startował w kategorii Obsługa Gości Hotelowych. Już niebawem reprezentować będzie Polskę podczas Mistrzostw Świata World Skills, które odbędą się w Szanghaju. Obecnie Dawid jest uczniem Zespołu Szkół Hotelarsko-Gastronomicznych w Gdyni.

Z Dawidem rozmawialiśmy tuż po jego wielkim sukcesie, kiedy jeszcze był mocno rozemocjonowany i sam nie do końca wierzył w to co się właśnie wydarzyło i co osiągnął.

- Emocje nie do opisania, stres sięgający zenitu, wielki wysiłek i spełnienie celów, które nie były do zdobycia! - mówił młody żukowianin. - Łzy cisną się do oczu, jestem mega szczęśliwy. Dwa dni zmagań, posługiwania się językami, sprawiania, by gość był jak najbardziej usatysfakcjonowany, mimo wielu trudności i problemów.

Kilka dni po ogólnopolskim finale, gdy emocje nieco opadły, Dawid opowiedział nam o zmaganiach konkursowych i jego wielkiej drodze do zwycięstwa, a w konsekwencji do Mistrzostw Świata World Skills 2022, które odbędą się w Szanghaju

- WorldSkills, tłumacząc z angielskiego "światowe umiejętności", to największy konkurs na świecie oceniający umiejętności zawodowe we wszystkich branżach zawodowych, takich jak m.in. kucharstwo, spawalnictwo, fryzjerstwo i inne, w tym m.in. obsługa gości hotelowych - objaśnia Dawid Miotk. - W ostatnich dniach listopada w Polsce, dokładnie w Gdańsku po raz pierwszy odbyły się eliminacje krajowe w Polsce, podczas których wyłaniano kadrę narodową na Mistrzostwa Świata World Skills w Szanghaju.

Jak mówi dalej Dawid, walka była do samego końca. Tym bardziej, że konkurenci z innych rejonów Polski prezentowali bardzo wysoki poziom. Rywalizacja trwała dwa dni.

- Musieliśmy sprostać wymogom w obsłudze gości w recepcji hotelowej, a więc wszelakim problemom danego gościa, czyli reklamacjom, pretensjom i zażaleniom różnego rodzaju, do tego wszystko w języku angielskim. Tu nie ma zmiłuj, te problemy trzeba w jak najbardziej profesjonalny sposób, a jednocześnie z ogromną empatią rozwiązać. Poza tym musieliśmy wykazać się pracą biurową, czyli załatwianiem pism dotyczących reklamacji, zapytań ofertowych czy potwierdzeń rezerwacji - kontynuuje Dawid Miotk.

Trzeba było od podszewki poznać... Kołobrzeg!

- Co trudniejsze, wszystko było tak zaaranżowane, że dzieje się w hotelu w Kołobrzegu, więc trzeba było poznać miasto, otoczenie hotelu, atrakcje dostępne dla turystów, żeby w razie pytań turysty z Polski czy obcokrajowca, być przygotowanym na wszystko - opowiada Dawid. - Krótko mówiąc, musiałem mieć w małym paluszku wszystko tak, jakbym mieszkał w tym mieście od urodzenia.

Bez eliminacji! Cóż, na to trzeba zapracować

Żeby móc dostać się do ogólnopolskiego etapu, trzeba było najpierw przejść przez eliminacje. Nie dotyczyło to jednak zdolnego żukowianina. Z uwagi na wysokie oceny i wcześniej zdobyte tytuły, przede wszystkim zwycięstwo w finale ogólnopolskim konkursu "Mistrz Wiedzy Hotelarskiej 2021", Dawid dostał się do WorldSkills Poland bez eliminacji.

- Najbardziej niesamowite dla mnie jest to, że moim konkurentem był człowiek, który jest absolwentem naszej szkoły i przez wiele lat był dla mnie inspiracją, żeby wybrać właśnie Zespół Szkół Hotelarsko-Gastronomicznych w Gdyni - kontynuuje Dawid. - To był dla mnie niesamowity szok, że okazałem się lepszy. Przecież on pracuje już w zawodzie i moim zdaniem jest niesamowity..., a jednak w czymś musiałem być lepszy. Nawet niedawno jak rozmawiałem z panią dyrektor, pytałem: jak to jest możliwe?! A jednak stało się. Ktoś mógłby teraz powiedzieć, że zawdzięczam to szkole. W dużym stopniu na pewno, ale nie przede wszystkim.

To mój tata, biegacze i cykl "Kaszuby Biegają" ukształtowali moją osobowość

- Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że gdyby nie biegacze, gdyby nie sport i to, że ojciec oddał temu serce i duszę i nas również dyscyplinuje w tym kierunku, pewnie nie osiągałbym takich sukcesów w hotelarstwie. Tak, wiem, mogłoby się wydawać, że to dwie różne dziedziny, ale proszę mi wierzyć, że tata uczył nas od małego, jak organizować takie imprezy, ale też jak dbać o gości, w tym wypadku naszych biegaczy.

- To dzięki tacie nauczyłem się empatii do naszych zawodników oraz tego, by wiedzieć o nich wszystko, by ich wspierać i im kibicować. To najlepsza szkoła hotelarstwa i podejmowania gości, jaką mogłem przejść - mówi Dawid Miotk. - Gdyby nie to, że pewnego dnia, gdy byłem małym szczeniakiem ojciec powiedział mi: "Jutro bierzesz mikrofon i robisz wywiady z biegaczami", nigdy nie odważyłbym się w późniejszym życiu na tak swobodną konwersację z hotelowymi gośćmi. Nie mogłem otrzymać lepszej szkoły życia, niż dał mi mój tata - dodaje wzruszony Dawid.

Jeśli dodać do tego, że Henryk Miotk, dyrektor cyklu "Kaszuby Biegają" wrzucił swego syna na głębokie wody, gdy ten miał zaledwie 11 lat, to już nic dodać, nic ująć.

- Często bywa tak, że podziwiam wiele osób, którymi się inspiruję, a potem okazuje się, że dany sukces nie jest efektem jakichś przygotowań kilkutygodniowych czy kilkumiesięcznych, ale wielu lat - kontynuuje Dawid. - Podobnie jest w moim przypadku, dlatego dziękuję dziś przede wszystkim mojemu tacie. Jest to na pewno największy mój dotychczasowy sukces i pewnie już go nie przeskoczę, ale jestem dumny, że mogłem tego doświadczyć. To była największa w moim życiu impreza, przygotowana z takim rozmachem, że aż boję się pomyśleć, co to będzie w Szanghaju.

Dawid opowiedział nam dużo więcej, m.in. o swoim zaangażowaniu w biegi z cyklu "Małe Kaszuby Biegają".

- To mój konik, patrzeć na te maluchy, jak pokonują samych siebie, by dotrzeć do mety. Uwielbiam to! - mówi Dawid. - Zawsze im powtarzam, że nieważne, które miejsce zajmą i tak są wygrani. Bo to, jak się angażują, jak walczą w całym cyklu o swoje pozycje, a potem na podium sobie ręce podają, to coś niesamowitego!

Gdy się dowiedziałem, że wygrałem...

W finale WorldSkills Poland uczestnicy mieli kilka godzin przerwy pomiędzy konkursem a galą finałową.

- W tym czasie nie wiedziałem co ze sobą zrobić, bo niby wszystkie konkurencje zaliczyłem, w jakiś sposób byłem usatysfakcjonowany, bo dałem z siebie wszystko, ale nie ukrywam, że było nerwowe wyczekiwanie na wynik - mówi Dawid. - Nie potrafię sobie nawet przypomnieć co wtedy czułem i czego oczekiwałem. A jak już doszło do odczytania wyników, to... nie umiem powiedzieć co czułem. To był szok, niedowierzanie, głupawka? Nie wiem. Po usłyszeniu wyniku, jak na biegacza przystało wbiegłem na tę scenę przez całą salę, żeby odebrać z szerokim uśmiechem na ustach tę nagrodę główną i bilet do Szanghaju. Wszystkich tam wyściskałem, wycałowałem, już sam nie wiedziałem co robię!

Jak dodaje Dawid, takiego okazywania emocji również nauczyli go biegacze cyklu "Kaszuby Biegają".

- Tutaj też każdy był przyjacielem. Zależało mi, żeby pokazać konkurentom z innych regionów Polski jak Gdańsk wygląda, jak wyglądają Kaszuby - kontynuuje nasz mistrz Polski. - Być może dlatego na pożegnanie mówili że mimo iż byłem skupiony na zajęciu najlepszej lokaty, to jednak zaopiekowałem się nimi i w ogóle nie było czuć ducha rywalizacji.

- Potem, po zakończeniu tej ogólnopolskiej rywalizacji przypomniał mi się taki moment, gdy siedziałem w tym improwizowanym biurze w kołobrzeskim hotelu i nagle na ramieniu usiadł mi motyl, to było jak znak, że jestem tam po coś i mam jakieś szanse - śmieje się Dawid.

Mistrzostwa Świata WorldSkills 2022 w Szanghaju z udziałem Dawida Miotka z Polski

Czy udział w tak prestiżowych mistrzostwach skaże Dawida na sukces? Czy będzie mógł podjąć pracę w każdym hotelu? A może ma inne marzenia? Na te pytania również odpowiedział nam młody żukowianin.

- Mistrzostwa świata odbędą się w październiku przyszłego roku - objaśnia Dawid. - Mam nadzieję, że przede mną rok trudnych przygotowań, bo jak już człowiek zdobywa pewien szczebel, marzy o kolejnym. Muszę dać z siebie wszystko, bo wiem, że już kolejnej takiej szansy mieć nie będę. Zdaję sobie sprawę, że w Szanghaju choćbym był mega dobry, to walka toczyć się będzie o komunikację w języku angielskim, bo tak samo będą oceniać człowieka z Polski i z Kaszub, jak innego uczestnika z Londynu czy Nowego Jorku.

Jak dodaje Dawid, w konkurencji światowej obsługa turysty, klienta hotelu, nie może być różna od tych, które oferują hotele na całym świecie.

- W tej chwili przede mną kolejne szlify języka angielskiego, żeby nie doszło do sytuacji, iż mimo mojego profesjonalizmu, przegram z powodu języka - dodaje Dawid Miotk. - Planuję odwiedzić kilka krajów, wczuć się w ten język i nauczyć się nim posługiwać.

Jak widzi swoją przyszłość?

- Przede wszystkim zamierzam pozostać sobą - mówi Dawid Miotk. - Cała moja rodzina od lat uczyła mnie gościnności, tego, że jak ktoś do domu przychodzi, to trzeba go odpowiednio przyjąć - kontynuuje Dawid. - Moją bolączką podczas mistrzostw globu będzie język angielski, ale mam nadzieję, że pokona ją profesjonalizm. Będę się szkolił językowo nadal, żeby być na podobnym poziomie co moi konkurenci w tej światowej rywalizacji. Póki co dziękuję z całego serca osobie, bez której nie byłoby tego sukcesu - Katarzynie Thiel-Winkler, która motywuje i inspiruje mnie na każdym kroku. Dziękuję także anglistce Reginie Ginalskiej-Graś, która profesjonalnie przygotowała mnie do zawodów - dodaje Dawid Miotk.

W Puszczy Białowieskiej utonęło 21 żubrów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie